Noc nadleciała czarną sową
I nie rozbłysłą żadna z gwiazd.
Stanęła w oknie moja mama,
Z niebieskich oczu spływa łza
I nie rozbłysłą żadna z gwiazd.
Stanęła w oknie moja mama,
Z niebieskich oczu spływa łza
Jak spowolniałe owiec stado
Wloką się ciemne czarne chmury
I spływa ulicami smutek -
Zmęczone miasto, ludzie, mury.
W szyby gwałtownie deszcz zacina,
jak gołąb co w pułapkę wpadł.
Głucho się zali tępym płaczem,
W pokoju uwięziony wiatr.
Stanęła w oknie moja mama,
Zwraca ku nocy twarz...
Z załadowanym karabinem
W okopie syn jej pełni straż.
Noc nadleciała czarną sową
I nie rozbłysła żadna z gwiazd.
Kroplami w szyby deszcz zacina
I po łzie spływa kroplą łza.
Znienacka terkot kulomiotu
Tnie ciszę ostro tak jak nóż.
Zadrżała mama przy okienku,
Zabłysły łzy w kącikach ócz.
Wloką się ciemne czarne chmury
I spływa ulicami smutek -
Zmęczone miasto, ludzie, mury.
W szyby gwałtownie deszcz zacina,
jak gołąb co w pułapkę wpadł.
Głucho się zali tępym płaczem,
W pokoju uwięziony wiatr.
Stanęła w oknie moja mama,
Zwraca ku nocy twarz...
Z załadowanym karabinem
W okopie syn jej pełni straż.
Noc nadleciała czarną sową
I nie rozbłysła żadna z gwiazd.
Kroplami w szyby deszcz zacina
I po łzie spływa kroplą łza.
Znienacka terkot kulomiotu
Tnie ciszę ostro tak jak nóż.
Zadrżała mama przy okienku,
Zabłysły łzy w kącikach ócz.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz