Siedziała
na niewielkim pagórku w parku. Po alejkach spacerowało parę osób ale ogólnie
było spokojnie i cicho. Westchnęła i objęła rękami kolana. Spojrzała na niebo
które zalewało się pomarańczową poświatą. Zbliżał się zachód. Powinna wracać do
domu ale jakoś nie mogła się ruszyć. Nie chciała. Tu było jej dobrze. Wiedziała
że jeśli będzie zwlekać zbyt długo nastanie noc. A tego chyba nie chciała
bardziej niż powrotu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz